![]() |
|
|
|
Nurkowania 23.08.1998 - 24.08.1998 Mazury jez. Wnukśniki Lato dobiegało końca, a apetyt na nurkowanie podsycony nurkowaniami na
wrakach w Jastarni wzrastał. W perspektywie przede mną i przed moimi znajomymi
"nurasami" praca, szkoła i nadchodząca złota polska jesień. Coś trzeba
było przedsięwziąć aby zaradzić nadchodzącej wielkomiejskiej apatii i
zgiełkowi zadymionych knajp. Informacja o wyjeździe rozeszła się po znajomych w ciągu piętnastu minut. W niewiele dłuższym czasie sporządziła się lista osób, które jadą (oczywiście zrobił ją jakiś nadgorliwiec mający zbyt wiele czasu). Wiadomo było już dokąd i kiedy - Wnukśniki, 23-24.08.1998. Pozostał problem transportu i sprzętu, którego w tamtym czasie mieliśmy jak na lekarstwo. Jednak dzięki zaradności całej ekipy po dwóch dniach wszystko było gotowe do wyjazdu. Wyjechaliśmy w nocy z piątku na sobotę z 22 na 23 sierpnia. Podróż jak to podróż, całe szczęście minęła dobrze. Na miejsce nurków dotarliśmy około 10 rano i to nie z powodu jakiś niespodziewanych przeszkód, czy też nieskończonej liczby kilometrów tylko banalnych zakupów prowiantu na cały weekend. Wysiadamy z samochodów i... Cisza. Nikogo nie widać. Żadnych domostw, żadnych ludzi. Woda, las i... jezioro z krystalicznie przezroczystą wodą. Szybko uporaliśmy się z rozbiciem małego nurkowego miasteczka i do wody. Po pierwszym cielesnym kontakcie z czystą H2O ustaliliśmy kolejność nurkowań i rozpoczęliśmy wbijać się w skafandry oraz sposobić "sprzęta". Podczas pierwszego nurkowania zaliczyłem 32 m głębokości. Woda była tak czysta że na dnie nie trzeba było używać latarek, a przejrzystość sięgała 4 metrów. Żadnych butelek, puszek, czy innych prezentów od homo sapiens. Trzy minuty na dekompresji na trzech metrach i na powierzchnię. Po "głębokim" i jakiejś tam przerwie powierzchniowej znowu pod wodę. Tym razem trochę płycej - max 10m. Ale jakie atrakcje! Przewspaniałe, oświetlone promieniami słonecznymi, podwodne ogrody na głębokości 4-7 metrów, pełne życia i ryb (też żywych) różnych gatunków. Gdybym nie widział nie uwierzyłbym. Po wyjściu z wody krótki odpoczynek. Na kolacje kiełbaski z grilla i opowieści kto co widział i co przeżył. W miarę zapadania zmierzchu podniecenie zaczęło znowu rosnąć. Wkrótce wielu z nas miało zaliczyć pierwsze nurkowanie nocne. Po przepisowym czasie od posiłku rozpoczęliśmy kolejny rytuał wbijania się w skafandry i przygotowania sprzętu. Czas płynął, noc stawała się coraz gęstsza, nad wodą unosiła się mgiełka. Zapaliliśmy latarki i ...pod wodę. Opadając powoli w czarną otchłań nerwowo spoglądałem gdzie znika światło mojej latarki. Po dojściu do dna powoli ruszyliśmy w głąb podwodnej nocnej krainy. Krystalicznie czysta woda wzmagała wrażenie jak gdyby naszym jedynym zajęciem pod wodą było gonienie za strumieniem światła. Na chwilę wyłączyliśmy latarki i nad nami zobaczyliśmy gwiazdy na niebie. Nie była to jednak ostatnia podwodna nocna niespodzianka. Z 9 metrów wypłynęliśmy na 4 i zaczęliśmy buszować po podwodnych ogrodach. W pewnym momencie inflator zaczął podawać mi powietrze do jacketu i całą moją uwagę skupiłem na ponownym podłączeniu węża średniego ciśnienia. Gdy skończyłem i odwróciłem głowę by spojrzeć gdzie się podziewa moja ekipa na wysokości mojej maski zobaczyłem szczupaka, który trwał w bezruchu i czekał na dalsze moje posunięcia. Wyciągnąłem rękę w jego kierunku. Ani drgnął. Co za bezczelność - pomyślałem. I tu cię mam. Energicznie wyciągnąłem rękę po raz drugi by dać mu nauczkę. Szczupaka już nie było. Następny dzień równie szalony. Po śniadaniu w skafandry i do wody. I potem jeszcze raz do wody tym razem z pełną maską na twarzy, której dodatkowym atutem była łączność podwodna. To niesamowite uczucie nurkować, a jednocześnie porozumiewać się z kimś będącym na powierzchni i opowiadającym tobie jakie jest piękne niebo skoro ty właśnie wisisz nad dnem na 10 metrach i dla odmiany obserwujesz wychylające się ze swych kryjówek węgorze. Weekend minął. Niestety. Czas powrócić do obowiązków i zgiełku wielkiego miasta z mazurskiej oazy spokoju. Pozostaje wspomnienie o tych pięknych chwilach pod wodą, pięć nurkowań podbitych w książeczce, oraz dalsze plany. Maciej Kamiński |
|
Copyright © 2000-2003 CDN OCEANIA
. Created & sponsored by millenium
project
|